wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka...
wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka...
NAWIGACJA
Wiadomości
   :: Aktualności
   :: Radio Koś›ciuszko +
   :: Partnerstwo
   :: Facebook ZS nr3
   :: Zasady rekrutacji
   :: Dla Rodziców
   :: Dla Maturzystów
   :: Księga gości
   :: Zajęcia pozalekcyjne
   :: Dla gimnazjalistów
   :: Ubezpieczenia

O szkole
   :: Dane teleadresowe
   :: Nasz patron
   :: Dyrekcja
   :: Nauczyciele
   :: Misja szkoły
   :: Dokumenty
   :: Historia
   :: Osiągnięcia
   :: Kurier Uczniowski
   :: Podręczniki
   :: Zamówienia publiczne

Dodatkowo
   :: Interkl@sa
   :: Galeria
   :: Materiały dla uczniów
   :: Plan lekcji
   :: Strony uczniów i nauczycieli
   :: Autorzy
   :: Pracownie z EFS-u

Sport w naszej szkole
   :: Wychowanie fizyczne
   :: Historia sportu
   :: Zajęcia SKS
   :: WSO
   :: Przepisy gier

Agendy szkolne

O regionie

ECDL
   :: Podstawowe informacje
   :: FAQ
   :: ECDL w ZS nr3
   :: Korzyści

Biblioteka
   :: Pracownia multimedialna
   :: Zasoby
   :: Informacje ogólne
   :: Czasopisma
   :: E-czasopisma
   :: E-źródła
   :: Katalog
   :: Pracownicy
   :: Regulaminy
   :: Współpraca
   :: Linki
   :: Kontakt

XXVI rajd
MM     (0) skomentuj
Dodano dnia 17 październik 2016

Tym razem trasę rozpoczęliśmy w Łówczy. Krótki pobyt pod drewnianą cerkwią z 1799, dopięcie pasków przy plecakach, rozdzielenie dodatkowego sprzętu wśród uczestników i ruszamy... Większość pierwszego dnia trasa prowadziła na „azymut”. Paweł całkiem nieźle radził sobie z mapą. Na pierwszym dłuższym postoju „Afgan” (uczestnicy dobrze wiedzą o kogo chodzi) zaprezentował wojskowe menu i sposoby jego przyrządzania. To już nie te czasy, gdy wojsko jadło byle co... Koniec przerwy, krótka bajka o „liściu” i w drogę. Wszystko szło dobrze do momentu, w którym trasę przeciął głęboki jar. Stromo w dół, stromo pod górę, plecak nie pozwala zaczerpnąć tchu, pokrzywy parzą, kolczaste krzaki kłują i … o dziwo dziewczyny nie chcą aby chłopcy pomogli im wnieść pod górę plecaki! Po prostu są dzielne. W lesie, przy drodze znajdujemy piękne okazy podgrzybków i kozaków, jednak na wszelki wypadek nie konsumujemy ich wieczorem... Krótka wizyta dla chętnych na niesamowitym cmentarzu w Bruśnie Starym i przed nami ostatni etap. Coraz częściej słychać nieśmiertelne pytania: „ile jeszcze?”, ale dochodzimy do miejsca pierwszego noclegu przy stadninie koni w Polance Horynieckiej. Teraz czas na setki życiowych czynności: rozbijanie namiotów (do pewnego momentu dziewczynom szło to całkiem, całkiem...),
przepakowanie plecaków, zbieranie drewna na ognisko … i wreszcie kolacja! Niestety, najpierw trzeba było ja zrobić... Prawie 2 godziny i juuuuż można jeść! Makaron z sosem (kto pierwszy ten lepszy, ale raczej dla wszystkich starczyło...) i nieśmiertelna rajdowa sałatka „zbiorcza” ze wszystkich dziwnych produktów, które każdy „zachomikował” w plecaku. Ognisko płonie, podziębiona Iza gra na gitarze, Elka śpiewa. W międzyczasie (dopuki było w miarę jasno) padały zdziwione spojrzenia na dwie dziwne konstrukcje, które postawili Hubert i „Afgan”, kształtem przypominające wysokie na zaledwie ok. 60 cm. „nory” Okazały się nimi wojskowe namioty ”jedynki”. Jak oni w czymś takim się wyspali, tego nie wie nikt... Przy ognisku czas zabaw i śpiewu malowniczo się przeplatał. Pora spać. Noc ciepła, przerywana czasem donośnym chrapaniem (nieważne kogo) minęła szybko. Rankiem szybkie śniadanko, niestety głównie „chińszczyzna” i pora w drogę. Ludzie już są bardziej zgrani, tempo niezłe. Oglądamy żelbetonowy bunkier na „linii Mołotowa” i już jesteśmy na Wielkim Dziale, uważanym do niedawna za najwyższe wzniesienie Roztocza. Niecały kilometr marszu i wreszcie te przestrzenie na olbrzymiej polanie Dahany... Dłuuugi postój z przepysznymi kanapkami (patrz koniecznie w galerii). Bardzo długi odcinek lasem i dochodzimy do miejsca noclegu w Hucie Lubyckiej. Znowu setki podstawowych czynności (niektóre dziewczyny koniecznie chciały polatać ze spadochronem z tropika namiotu i prawie im się to udało...). Ognisko, gitara, śpiew (Iza była już jakby mniej przeziębiona...). Błogi nastrój przerwał p. Brudnowski opowiedzianym horrorem o … nie, sam tytuł już jest zbyt straszny... Kilka osób jeszcze długo nerwowo obgryzało paznokcie... Późniejsze opowieści były już bardziej nastrojowe. Ostatni dzień. Szybkie tempo. Krótki postój w sklepie (pierwszym od 3 dni !!!) i już ładujemy plecaki do busa – dom czeka. O szczegóły możecie zapytać uczestników z klas II A, IIB, II C, II D i III F. Opiekunami byli Jan Pawłowski i Krzysztof Brudnowski. Zapraszamy do galerii i być może na Szlak...
KOMENTARZE
Brak komentarzy.
DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
OCENY
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
CMS: EXTREME-FUSION + PHP-FUSION   |    DESIGN: GRAFA.BIZ   |    Copyright© 2008 by zsnr3.pl
wczytywanie obrazka...